Czytelnia

Dlaczego mój trening stoi w miejscu – cz III – trzy cechy jeźdźca

Trzy cechy charakteru, które musisz mieć, jeżeli  chcesz mieć wyniki.

Wśród przedstawicieli aktualnego pokolenia młodych zawodników daje się wyraźnie zauważyć  wspólną tendencję – przyzwyczajenie do wygody i komfortu idące w parze z niechęcią do wytężonej pracy. Nie pora to i miejsce na dociekanie przyczyn tego stanu rzeczy – w wychowaniu, w „syndromie naszych czasów” itd.  Natomiast pora i miejsce jak najbardziej odpowiednie aby wskazać cechy, których młodemu pokoleniu ewidentnie brak: cierpliwość, wytrwałość, pracowitość.

Zjawiskiem niezwykle powszechnym jest „chciałabym umieć”, zamiast „chciałabym się nauczyć”. A to ogromna różnica. Patrząc na dobrego jeźdźca, którego podziwiasz, obserwujesz efekt. Efekt  wielu tygodni, miesięcy i lat treningu, regularnego, systematycznego, w pocie czoła, usłanego zarówno różami, jak i kolcami (ze zdecydowaną przewagą tych drugich, niestety). Obserwując piękny przejazd na czworoboku konkursowym, czy po prostu wspaniale zgraną parę podczas treningu, myślisz sobie: „Ale super by było osiągnąć taki poziom!” … i niestety w wielu przypadkach na tej myśli się kończy. Chcielibyśmy osiągnąć mistrzostwo, zanim podejmiemy jakikolwiek faktyczny trud czy wysiłek. A zdawszy sobie sprawę, jak długa i trudna droga nas czeka – bardzo często rezygnujemy z marzeń, zadowalając się tkwieniem kolejny rok na tym samym, najczęściej niezbyt zadowalającym nas poziomie. Umilamy sobie czas rozmawiając o treningu i zawodach, plotkując o znanych sportowcach. Kupujemy sobie coś ładnego w sklepie jeździeckim. Raz na czas wrzucimy jakieś zdjęcie na Facebooka i  jest super.

Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ jesteśmy LENIWI!  Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę, tym lepiej! 🙂 Chcemy mieć efekt od razu. Interesuje nas cel, a nie droga do niego. Nie lubimy się wysilać – chętniej zadowolimy się byle czym, niż ruszymy tyłek do roboty.

Droga młodzieży (z dorosłymi sprawa zazwyczaj przedstawia się nieco lepiej), jeżeli marzycie o sukcesach i chcielibyście wreszcie zacząć jakoś na tym czworoboku wyglądać, macie dwa wyjścia:

– totolotek – choć chyba zwykła pula wygranej nie wystarczy na zakup konia wyszkolonego o 4 klasy wyżej, niż prezentowany przez was poziom, profesora wybaczającego wszystkie wasze błędy i całą niewiedzę

– zabrać się do konkretnej pracy i zamiast gadać i gadać – zacząć DZIAŁAĆ!

Poniżej trzy cechy, które absolutnie musisz mieć (jak nie masz z natury, to musisz wypracować), jeżeli chcesz ruszyć się z miejsca ze swoim treningiem. I choć wyrazy raczej nie są nam obce ;), ich wdrożenie w codzienną rutynę już zdecydowanie tak. Oto one:

1) PRACOWITOŚĆ

Aby mieć efekt, czy to w postaci wyników na czworobokach, czy w postaci pięknego dosiadu i wspaniałej harmonii z koniem, musisz kochać pracę. Wykluczając scenariusz z wygraną w totolotka – samo się po prostu nie zrobi! Musisz nauczyć się przestać narzekać, jak to ci ciężko, jak inni mają łatwiej, że bolą nogi i plecy, że trzeba codziennie to samo itd.

Moja rada: pogódź się z tym, że będzie bolało, że będzie albo zimno, ciemno i mokro, albo upał i kurz, że tak, trzeba codziennie tego konia wyczyścić, osiodłać, zająć się nim po treningu. Naucz się nie zwracać uwagi na te trudności, w to miejsce skupiając swoją uwagę na wszystkim, co pozytywne: najdrobniejszym postępie w treningu, radości z bycia tu i teraz (czyli w siodle) zamiast w domu przed komputerem, satysfakcji, że coś zaczyna wreszcie wychodzić. Z takim nastawieniem o wiele, wiele łatwiej wykształcić w sobie zamiłowanie do pracy. Wierzę, że nawet największy leniwiec jest w stanie pokochać ciężką pracę, przy odpowiedniej dozie motywacji i chęci, poprzez nakierowanie swoich myśli na właściwe tory.

2) CIERPLIWOŚĆ

Kolejna cecha, obecnie prawie w zaniku ;). Przyzwyczajony do coraz większego życiowego komfortu, do tego,  że wszystko masz natychmiast, na wyciągnięcie ręki (przykład: kiedyś trzeba było iść do biblioteki, teraz wystarczy wpisać hasło w Google), nie masz wykształconego / wpojonego oczekiwania na coś. Irytujesz się, jeżeli efekt nie przychodzi od razu.

Moja rada: jak wyżej, tzn. pogódź się z tym, że na efekt poczekasz, nierzadko dłużej, niż zakładasz. Dlaczego?  Otóż prawidłowa reakcja konia na pomoce czy nauka nowego ruchu wymaga kilkuset powtórzeń, których nie da się wykonać na jednym treningu. To, żeby koń poruszał się w określonym ustawieniu, wymaga wykształcenia wielu mięśni (niektóre muszą się wzmocnić, inne rozciągnąć itd.) – jak pamiętasz z lekcji W-Fu, to wymaga czasu! A co z twoim dosiadem i pomocami? Mięśnie pleców i nóg tak słabiutkie, że nie panujesz nad telepaniem swojego ciała w kłusie ćwiczebnym? A może borykasz się z wyeliminowaniem dawnych nawyków i zastąpieniem ich prawidłowymi? W jednym i w drugim przypadku pogódź się z tym, że czeka cię kilka miesięcy solidnej pracy nad sobą.

A zamiast narzekać i się niecierpliwić – skup się na czerpaniu satysfakcji z drobnych kroków do przodu. Obserwuj uważnie, jak zmienia się twój dosiad i pomoce, jak poprawia się umięśnienie konia i jego reakcja na sygnały i ciesz się z tego.

Przypatrz się także celowi, jaki sobie postawiłeś. Jeżeli jest on zbyt duży/ odległy, podziel drogę do jego osiągnięcia na mniejsze cele, które będziesz po kolei zdobywać – wtedy łatwiej ci przyjdzie poczekać na efekt końcowy.

Naucz się czerpać radość z pokonywania trasy – pięknych widoków po drodze, wielu nowych doświadczeń i inspiracji,  zamiast skupiać się na samym celu tej podróży!

3) WYTRWAŁOŚĆ

Kolejne słówko, które każdy z nas słyszał, a rzadko widział tę cechę na własne oczy 😉 . Wytrwałość to umiejętność wytrwania w swoim postanowieniu i nie rezygnowania z obranej ścieżki mimo niepowodzeń.

Co zrobić, aby być wytrwałym? Przyjąć do wiadomości, że porażki są nieodłączną częścią treningu. Przytrafiają się nam po pierwsze dlatego, że nie możemy mieć wokół samych mistrzów świata, bo rozgrywanie zawodów straciłoby sens 😉 , a po drugie – po to, żebyś wyciągał z nich wnioski! Nauczenie się tego nie jest łatwe, zwłaszcza w młodym wieku, kiedy często głównym celem uprawiania jazdy konnej jest ogromna wystawa pucharów na ścianie, a wszystkie małe niepowodzenia czy wielkie porażki natychmiast wprawiają młodego jeźdźca w złość. Kochani – nie tupać nóżką, nie rzucać ogłowiem, nie krzyczeć na mamę / trenera / konia, tylko z pokorą (a wraz z  czasem / wiekiem przyjdzie, że i z radością! Serio!) przyjąć kolejne doświadczenie i wyciągnąć z niego wnioski.

Miały być 3 cechy, ale dodam jeszcze jedną gratis: skłonność do poświęceń. Przypatrz się swoim codziennym / cotygodniowym nawykom i odpowiedz sobie na pytanie – ile jesteś w stanie poświęcić i z czego zrezygnować, aby osiągnąć wymarzony cel? Chyba nie myślisz, że mistrzowie, których podziwiasz, mają codziennie czas na: zwiedzanie galerii handlowych, 3 dodatkowe dyscypliny sportu / hobby, bujne życie rodzinne i towarzyskie, tracenie kilku cennych godzin dziennie na facebooku, wypady na weekend 2 razy w miesiącu, regularne imprezy do rana? Pamiętaj, że jeżeli chcesz mieć wszystko – bardzo często okaże się, że nie będziesz mieć nic, ponieważ nie da się robić wielu rzeczy dobrze. Jeżeli w ciągu całego tygodnia twoja uwaga i energia jest rozproszona pomiędzy wiele różnych aktywności, a jedną z wielu jest jazda konna, zamiast narzekać na brak efektów pomyśl, ile mógłbyś osiągnąć, gdybyś skierował ją tylko na jednym celu: lepiej jeździć i osiągać wyniki.

Mam nadzieję, że skłoniłam do refleksji, być może wywołałam trochę złości na siebie, a efektem będzie kopniak motywacyjny do wytężonej pracy. Jeżeli chcesz swoją drogę do sukcesu dzielić ze mną – zapraszam na treningi 😉 Powodzenia!

P.S. Na zdjęciach do artykułu koń, który nauczył mnie wszystkich cech, o których piszę 😉

error: Content is protected !!